niedziela, 5 października 2014

Epilog.

Przyszłość zaczyna się dzisiaj, nie jutro.
( The future starts today, not tomorrow. )



„ Tym co mężczyzna ceni u kobiety, który mu się długo opierała,
nie jest jej cnotliwość, lecz jego własny upór. ”

*

                 


                    Trzy lata. Myślicie, że przez te trzy lata coś się zmieniło ? Macie racje, zmieniło się i to bardzo. Klaudia i Marco są od ponad dwóch miesięcy małżeństwem. A na świat przyszła mała Eliza. Marco nadal gra w Borussii Dortmund, a Klaudia nie pracuje. Oboje uznali, że tak będzie najlepiej. Ale myśląc „ oboje ” mam na myśli Marco, który chciał, aby jego ukochana była przy dziecku i nie musiała się męczyć w pracy. Bowiem poród dla dziewczyny był bardzo męczący i był moment, w którym mogła umrzeć, ale na szczęście wszystko wróciło do normy. Świeżo upieczeni małżonkowie udali się na spacer po parku. Głównie w ciszy mijali innych przechodniów, od czasu do czasu wymieniając jakieś tam uwagi, zdania.
- Pani Reus, czy mógłbym panią dzisiaj porwać na romantyczną kolację i nie zapomnianą noc ? - zapytał z uśmiechem na ustach. 
- Ech.. Panie Reus, nie zapomniał pan o czymś ? a raczej o kimś ? - pocałowała go w policzek dobrze wiedząc jak bardzo to lubi. - Co z Elizą ? - zapytała widząc zdziwienie na twarzy swojego małżonka.
- To już dawno zostało załatwione. 
- Doprawdy ? Czyli mam rozumieć, że już wszystko masz zaplanowane ? - w odpowiedzi mężczyzna kiwnął głową na znak, że odpowiedź jest twierdząca. - Aha. A mogę wiedzieć kto zajmie się naszym skarbem ?
- Może lepiej nie. - zaśmiał się na co jego żona się przestraszyła. 
- Serio ? Tylko nie mów mi, że to będzie Mario !- zaśmiała się razem z nim.
- Dajmy mu jeszcze jedną szansę. 
- Nie pamiętasz co było ostatnio ?. Poszedł z Elą na spacer i o mało co by jej tam nie zostawił, bo lowelasowi się podrywu na dziecko zachciało. - przewróciła oczami i spojrzała na Marco.
- Pamiętam... Ale obiecywał, że będzie grzeczny i na ten jeden dzień odpuści sobie, jak to ujęłaś „ podrywu na dziecko ”.
- Zgoda.- dała za wygraną bo doskonale wiedziała, że z Reus 'em i jego argumentami nie wygra. 
- No i o to chodzi słońce. - ucałował swoją ukochaną.

*

        Z każdym dniem Klaudia i Marco kochali się coraz mocniej. Nawet liczne przeszkody, które stawały im na drodze, tego nie zmieniły, a nawet można powiedzieć, że zbliżyły ich do siebie. Teraz Marco jest trenerem Borussii Dortmund , a Klaudia została fotografem. Są szczęśliwym małżeństwem od jedenastu lat i mają jedną córeczkę i dwóch synów. 

Koniec.

_______________________


Dziękuję, że czytałyście te moje wypociny.
Dziękuję, że motywowałyście mnie pisząc komentarze.
Dziękuję, że czekałyście na rozdziały, które i tak nie były dodawane w terminie.
Dziękuję, że nie opuściłyście mnie po tym jak zawieszałam tego bloga.
Dziękuję, że dotrwałyście do końca tej historii.
Dziękuję za każdy komentarz.
Dziękuję za każdą obserwację.
Dziękuję za każde wyświetlenie.
Dziękuję, że poznałam tu wielu cudownych ludzi.
Dziękuję za wszystko.
Wiem, że każdej z was należą się osobne podziękowania, ale boję się, że o kimś
zapomnę i nie wybaczę sobie tego.. 
Jeszcze raz dziękuję, że mnie wspierałyście, że czytałyście.. Ogólnie dziękuję za wszystko.
Postaram się dla was pisać inne opowiadania ;)
Pozdrawiam. <3 ♥ 

2 komentarze:

  1. Gdy to czytałam miałam lzy w oczach. Szkoda ze skonczylas tak wspanialego bloga. Dobrze, ze wszystko dobrze sie skończylo. :-)
    Zapraszam do siebie: tatiana-i-marco.blogspot.com
    oraz
    echteliebe1909borussia.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  2. Jak to koniec? Jaki koniec?? :(
    No cóż. Fajnie że chociaż wszystko dobrze się skończyło. <3
    Pokochałam tego bloga. Gdy czytałam rozdziały wielokrotnie płakałam. I to w tym jest cudowne. Dziękuje ci, ze stworzyłaś coś tak pięknego :*
    Mam nadzieję że niedługo będziemy mogli czytać Twoje kolejne piękne blogi :**
    Pozdrawiam gorąco i zapraszam do siebie :)

    OdpowiedzUsuń